Rzeszów News
Problem dzikich wysypisk śmieci powraca w Rzeszowie jak bumerang, tym razem jednak sprawa ma charakter niezwykle osobisty i sąsiedzki. Na osiedlu Budziwój, w rejonie ulicy Miejskiej, wybuchł ostry spór o teren zielony sąsiadujący z nową zabudową szeregową.
Jeden z mieszkańców, mając dość „obrzydliwego procederu”, postanowił publicznie napiętnować osoby, które traktują wspólną przestrzeń jak prywatny kompostownik.
„Wyglancowane ogródki, a za płotem gnijący syf”
Z relacji mieszkańca wynika, że problemem nie są odpady komunalne, lecz odpady zielone – trawa, gałęzie, ziemia i liście – które systematycznie lądują na nieogrodzonym polu obok domów. Autor interwencyjnego wpisu nie gryzie się w język, wytykając sprawcom skrajną hipokryzję.
„Uważam za absolutnie obrzydliwe, że robicie sobie z tego terenu śmietnik, wyrzucając tam gnijące odpady, a chwilę później w te same miejsca wypuszczacie własne dzieci, żeby się bawiły” – czytamy w ostrym apelu.
Mieszkaniec zwraca uwagę na kontrast między zadbanymi posesjami a stanem terenu tuż za ich ogrodzeniem, nazywając takie zachowanie „patologicznym z perspektywy wspólnej przestrzeni”.
Dzikie wysypisko ul. Miejska. Pełna dokumentacja i 7 dni na porządki
Sąsiedzka cierpliwość najwyraźniej się wyczerpała. Autor wpisu poinformował, że nie poprzestał na słownych upomnieniach. Przeprowadził on pełną dokumentację fotograficzną i filmową procederu, która pozwoliła na ustalenie numerów domów oraz danych personalnych osób odpowiedzialnych za zaśmiecanie działki.
Wystosowano oficjalne ultimatum: sprawcy mają dokładnie siedem dni na uprzątnięcie odpadów i przywrócenie terenu do stanu pierwotnego. Jeśli tak się nie stanie, sprawa nabierze charakteru urzędowego i sądowego.
Policja, WIOŚ i pozwy cywilne
Lista kroków, jakie zapowiada zdeterminowany Rzeszowianin, jest długa i kosztowna dla ewentualnych ukaranych. Dokumentacja ma trafić do Policji oraz Straży Miejskiej z wnioskiem o ukaranie za każdy udokumentowany incydent z osobna. To jednak nie wszystko.
„Składam oficjalne zawiadomienie o nielegalnym składowaniu odpadów do WIOŚ. Inspektorat ma uprawnienia do nakładania potężnych kar administracyjnych, których koszt drastycznie przewyższa jakiekolwiek mandaty” – ostrzega mieszkaniec.
Zapowiadane są również indywidualne pozwy cywilne, które mają obciążyć sprawców kosztami profesjonalnej rekultywacji terenu. Czy sąsiedzkie ostrzeżenie wystarczy, by dzikie wysypisko zniknęło z mapy Budziwoja? Czas pokaże – termin wyznaczony w ultimatum mija za tydzień. (am)
Czytaj więcej:
Rekordowy wynik. Ćwierć tony śmieci na głowę mieszkańcy Podkarpacia
The post Wojna o odpady w rzeszowskim Budziwoju. „Wyglancowane ogródki, a za płotem syf” appeared first on Rzeszów News – najnowsze wiadomości, wydarzenia i aktualności z Rzeszowa i Podkarpacia.
